2. 'Chodzimy już 5 lat do tej szkoły i jeszcze się nie nauczyli!'
Rose! Isabelle! Lekcje! Bo się spóźnimy! - wołały raz po raz Annabeth i Alyss.
-Och dajcie se siana! - warkła czarnowłosa spod poduszki.
-Właśnie! - poparł ją jęk przyjaciółki obok która była cała zakryta pierzyną.
-Dziewczyny dziś jest pierwszy dzień! Czy my zawsze w pierwsze dni lekcji musimy się spóźniać? - zdenerwowała się Annabeth.
-Tak! - zawołały dwie śpiące dziewczyny.
-Och na dobra! Jesteście gorsze niż moja matka! - marudziła Rose.
-No nie? - poparła ją Izzy.
-Och lepiej się zbierajcie! - warkła Alyss.
-Właśnie! - poparł ją jęk przyjaciółki obok która była cała zakryta pierzyną.
-Dziewczyny dziś jest pierwszy dzień! Czy my zawsze w pierwsze dni lekcji musimy się spóźniać? - zdenerwowała się Annabeth.
-Tak! - zawołały dwie śpiące dziewczyny.
-Och na dobra! Jesteście gorsze niż moja matka! - marudziła Rose.
-No nie? - poparła ją Izzy.
-Och lepiej się zbierajcie! - warkła Alyss.
***
-Choćby jakieś deja vu z tym"Czy wy zawsze musicie się spóźniać" co nie? - szepła Isabelle na ucho Rose.
-Tiaa. Chodzimy już 5 lat do tej szkoły i jeszcze się nie nauczyli!- odparła red.
***
-Co tam? Ile minut spóźnienia? Ja i Clary tylko 15 bo Dominique coś tam marudziła. - spytała na przywitanie Roxy szczerząca się od ucha do ucha.
-Też 15 bo Alyss i Annabeth nie dały nam pospać. - mrukła Rose.
Clary spojrzała na nią tymi zielonymi oczami, ledwo widocznych za nieokiełznanych czarno-rudych włosów.
-Beznadzieja. Co rok to samo... - stwierdziła gryfonka a reszta jej zawtórowała.
-Co mamy teraz, Rose? - spytała Izzy po zjedzeniu.
-Eliksiry z 'kochanymi' ślizgonami. Chodźmy już lepiej bo ta Follow znów odejmie nam punkty. - powiedziała krukonka i pożegnała się z Roxy i Clary. Z Isabelle ruszyły w stronę lochów. Jak zwykle spotkały tych idiotów.
-Proszę, proszę kogo my tu mamy. Weasley i wyrodną siostrę
Zabiniego. - syknął Malfoy.
-Proszę, proszę. Patrz Izzy kogo tu nogi poniosły. Twojego brata idiotę, kuzyna zdrajce i Malfoya debila jakich mało. - zaszydziła Rose. Była w tym naprawdę dobra. Oj tak.
Scorpius zrobił grymas z ust, Leon patrzył na siostrę z przeprosinami a Albus zbladł. Al nie lubił kłótni z rodziną, Rose też wcześniej nie lubiła ale w 3 klasie pokłócili się o jego znajomych. Chłopak przepraszał ale Rose nie wybaczyła mu. Za to sprawa Izzy i Leona trochę się różniła. Ojciec po 1-szej klasie poróżnił ich. Leon nie chciał zadzierać z ojcem dlatego teraz muszą być dla siebie nie mili. Na początku Isabelle nie przejmowała się tym za bardzo ale kiedyś Leon uderzył ją z nerwów w twarz. Od tamtej pory dziewczyna go nienawidzi a chłopak wciąż przeprasza. A Malfoy? On tylko podsyca te ich kłótnie.
-Ooo widzę, że Weasley jest jednak odważna. To dlaczego jesteś w Rewenclawie? Bo tiara stwierdziła, że się nie nadajesz! - syknął blondyn.
Rose podeszła do niego i nadeptała go a później spoliczkowała. Po tym ostatnim została mu czerwona plama w kształcie dłoni Rose na policzku.
-Ty!-warknął Malfoy wściekły i wyciągnął różdżkę. Rose także wyciągła.-Proszę, proszę. Patrz Izzy kogo tu nogi poniosły. Twojego brata idiotę, kuzyna zdrajce i Malfoya debila jakich mało. - zaszydziła Rose. Była w tym naprawdę dobra. Oj tak.
Scorpius zrobił grymas z ust, Leon patrzył na siostrę z przeprosinami a Albus zbladł. Al nie lubił kłótni z rodziną, Rose też wcześniej nie lubiła ale w 3 klasie pokłócili się o jego znajomych. Chłopak przepraszał ale Rose nie wybaczyła mu. Za to sprawa Izzy i Leona trochę się różniła. Ojciec po 1-szej klasie poróżnił ich. Leon nie chciał zadzierać z ojcem dlatego teraz muszą być dla siebie nie mili. Na początku Isabelle nie przejmowała się tym za bardzo ale kiedyś Leon uderzył ją z nerwów w twarz. Od tamtej pory dziewczyna go nienawidzi a chłopak wciąż przeprasza. A Malfoy? On tylko podsyca te ich kłótnie.
-Ooo widzę, że Weasley jest jednak odważna. To dlaczego jesteś w Rewenclawie? Bo tiara stwierdziła, że się nie nadajesz! - syknął blondyn.
Rose podeszła do niego i nadeptała go a później spoliczkowała. Po tym ostatnim została mu czerwona plama w kształcie dłoni Rose na policzku.
-Scorp... Lepiej... - zaczął Al.
-Zamknij się, Potter! - warknął Malfoy do kolegi. Al zacisnął usta. Izzy i Leon za to patrzyli na to z niesmakiem.
-Co Malfoy? Strach Cię obleciał przez tą "nędzną krukonkę Weasley"? - zapytała ironicznie Rose.
W tym momencie Scorpionus Malfoy rzucił na nią drętwota. Rose obroniła to a później rzuciła upiorogacka, którego rzucała równie dobrze jak jej ciocia Ginny. Niestety blondyn to obronił. Już zaczął następne zaklęcie gdy...
-Panie Malfoy! Panno Weasley! Szlaban dziś o 17 pod moim gabinetem! I minus 10 punktów dla każdego z waszych domów!- krzyknął prof. Mardet uczący OPCM.
Uczniowie 5 klasy niestety musieli ruszyć razem na lekcje eliksirów.
-I co zrobiłaś Weasley? - syknął stalowooki.
-Ja? To wszystko twoja wina, Malfoy! - warkła Rose.
Kłócili się tak długo aż doszli do sali, obok Nadal się kłócili. Dla uczniów była to norma, że Scorpius i Rose się kłócą ale i tak podeszli bliżej bo to było strasznie zabawne jak to mówili.
-Ty jesteś nienormalna! - krzyknął chłopak o platynowych włosach.
-To ty jesteś nienormalny Malfoy! Przecież to ty wszędzie się wkupujesz a nie ja! "Ale pani profesor! Mój ojciec się o tym dowie! " - udawała głos ślizgona dziewczyna na co uczniowie, którzy to słyszeli wybuchli śmiechem.
-Ja wcale nie mam takiego piskliwego głosu! - oburzył się.
-No nie masz... Tak właściwie masz jeszcze gorszy! - stwierdziła rudowłosa z sarkastycznym i obojętnym uśmiechem. Dalej by się kłócili gdyby nie weszli do sali. Alyss usiadła z Isabelle a Annabeth z Rose. Robiły dziś wywar śmiechu. Niestety Rose szło to strasznie opornie. Ale jeszcze gorzej szło to rodzeństwu Zabinich. Izzy na szczęście uzyskała pomoc Alyss, a Rosie też pewnie by dostała pomoc od Ann ale przed tym kociołek jej wybuchł.
-Panno Weasley niech pani usiądzie z panem Malfoyem a pan Zabini z Panną Green. No już! I jeszcze szlaban, panno Weasley! - warknęła profesorka.
-Ale pani profesor ja nie mogę bo już jeden dostałam! - powiedziała rudowłosa.
-Idź. Do. Dyrektorki. Weasley. ALE JUŻ! - krzykła Fallow.
Rosie chcąc, niechcący ruszyła w stronę gabinetu dyrektorki. Red kiedy doszła do gargulców, zaczęła zgadywać hasło.
-E... Może transmutacja? Koty? Albo mam! Weasleyowie? - spytała dla żartu, ale ku jej zdumieniu gargulce się odsunęły pokazując kręte schody. Rosie szła po schodach, a gdy już miała pukać do drzwi usłyszała:
-...Tak to prawda. Ukraina i Libia wciąż walczą. Jeżeli ich rządy wygrają w tedy codziennie będą, zabijani mugole i mugolaki lub zdrajcy krwi. A kiedy skończą wojnę u siebie to będą walczyć z innymi krajami. Obawiam się, że Anglia nie jest na to gotowa jeszcze po stratach od czasu Voldemorta... -mówił jakiś kobiecy głos.
-Poczekaj Daimont. Panno Weasley? O co chodzi? - spytała prof. Mcgonagall a Rose prawie podskoczyła z szoku. Skąd dyrektorka wiedziała, że
Jestem zza drzwiami? Zdziwiła się Red.
-Minus 25 punktów... i.... Em...szlaban dziś o 17 u prof. Mardret, Minus 5 za spóźnienie, drugie minus 5 za wybuch i drugi szlaban... na Którego nie mogę iść... I pani Fallow kazała... Mi... Iść do pani. - jąkała się dalej zszokowana, że ją przyłapali.
-To jutro i pojutrze pójdziesz na szlaban do Flitcha zamiast tego u prof. Fallow. Dobrze? - spytała dyrektorka o dziwo rozumiejąc zdania ułożone przez Rose.
-A panno Weasley? Słyszała pani coś? - zapytała dyrektorka mierząc ją przenikliwym spojrzeniem. Rosie poczuła ciarki na całym ciele ale nie odwracając wzroku. Po długiej ciszy odpowiedziała.
-Nie.
-To dobrze. Idź już. Do widzenia.
-Do widzenia.
Red nie wierząc, że skłamała tak gładko ruszyła w stronę dormitorium. Skończyła już lekcje więc teraz tylko czekała na dziewczyny by im to powiedzieć. A tak właściwie Isabelle, Roxy, Clary, Jamesowi i Fredowi.
W dormitorium nikogo nie było więc zostawiła tylko kartkę Isabelle by przyszła do PW Gryfonów Od razu po lekcjach. A sama brązowooka pognała w stronę portretu grubej Damy.
-Fred! James! - wołała Rosie raz po raz. W końcu się odwrócili i ruszyli razem do ich PW.
Po kilku minutach dołączyła Izzy cała dysząc. Po niej zaraz z portretu wyskoczyły Roxanne i Clary.
-O co chodzi, Rose? - zapytał Potter.
-Możliwe, że będzie wojna.
Po tych słowach wszyscy się zdumieli, ale szybko się zreflektowali i kazali opowiadać szczegóły.
Po paru minutach w końcu stwierdzili jedno.
-Musimy poszperać na ten temat. Za mało mamy informacji.
-tak to na pewno. Ja i Clary możemy poszukać czegoś w bibliotece. Ty James razem z Fredem pójdziecie do działu ksiąg zakazanych. Masz pelerynę, nie James? - spytała Ruda.
-Ta. Ukradłem tacie w wakacje. - powiedział odsuwając grzywkę z włosów na co dziewczyny, które patrzyły na niego z końca pokoju zaczęły wzdychać i piszczeć. Rose mimowolnie przewróciła oczami młynka.
-A co ja i Roxy? Mamy patrzeć z boku jak wy się tak świetnie bawicie? - powiedziała Isabelle.
-Nie. Wy obserwujcie Mcgonagall czy się dziwnie zachowuje, ktoś z poza szkoły przyjeżdża do niej itd. Okey? - spytała rudowłosa.
-Okey. - powiedziały równocześnie Roxanne i Isabelle, patrząc zawziętym wzrokiem w ścianę za Rose.
***
Profesorka jak zwykle była ubrana w czarną, przylegającą suknie sięgającą ziemi. Usta pomalowane czerwoną szminką uśmiechały się kwaśno.
-Macie tu być cicho 3 godziny. Przyjdę o 20. Żadnych wybryków. - sykła i już jej nie było.
Rose spojrzała na Scorpiusa z nieskrywaną niechęcią i siadła na krześle w ostatniej ławce mimowolnie przypominając sobie od czego zaczęli się kłócić.
Był 1-szy dzień po rozpoczęciu szkoły. Rose wylegiwała się przy wiśni z Roxanne, Isabelle i Clary. Śmiały się i wygłupiały jak to jedenastolatki. W tedy podszedł do nich szarooki blondyn, który był z Albusem i Leonem. Isabelle pobiegła do Brata by się z nim przywitać. Rose zrobiła to samo z jej najdroższym kuzynem. Niestety spadła prosto w ramiona blondyna. Przewrócili się tracąc równowagę.
-Złaś ze mnie, szlamo! - warknął Malfoy
-Po pierwsze nie jestem szlamom a po drugie matka Cię nie nauczyła jak masz się zachowywać? - powiedziała Rose schodząc z chłopaka. Blondyn spojrzał na nią zdziwiony i pogardliwie.
-Ale twoja matka jest, a to mała różnica. A co do mojej matki to nauczyła, że mam się zachowywać dobrze tylko przy pięknych kobiet, a to co widzę tuż przed sobą to wredna, ruda, piegowata wiewióra nieumiejącą pokazać szacunku tym lepszym. - odparł Malfoy pokazując na siebie mówiąc lepszym.
Dziewczyna prychnęła i się odwróciła. Chłopak uśmiechnął się triumfująco w stronę kolegów. I w tedy Rose odwróciła się do niego szybko i uderzyła go w policzek.
Oj tak to było nie zapomniane.
Rose widząc teraz tego 15-letniego imbecyla, który był teraz z nią w sali uśmiechała się pod nosem.
Bardzo się zmienił od tamtego czasu. Urósł. Był teraz bardzo wysoki i mający dużo mięśni, po tylu latach gry Qudditcha. Blond włosy jak zwykle miał potargane na wszystkie strony. I jak zwykle CIĄGLE je mierzwi by pozostawić na głowie jeszcze większy nieład.
Choć nie tylko on się zmienił, Rose nosiła luźne ubrania i nie wyglądała tak ładnie jaka jest w rzeczywistości. Dziś, jak co dzień miała spięte włosy w luźnego warkocza, potarganego już na wszystkie strony. I jak co dzień nie miała, ani makijażu, ani ozdób typu bransoletki.
Mimo to się zmieniła.
Bo każdy się zmienia, wcześniej czy póżniej.
~~~~~~~~~~~~
Dziękuje każdemu kto to przeczytał. Mam nadzieję, że się wam podoba :)
CZYTAM = KOMENTUJE

Nareszcie znalazłam czas, by zajrzeć na twojego bloga. :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam opowiadania o młodym pokoleniu, Rose jest jedną z moich ulubionych postaci! Twoja historia zaczyna się ciekawie, oczywiście nie brakuje kłótni Weasley kontra Malfoy, bo jakby inaczej. :D Link mówi sam za siebie, że będzie to ich połączenie, ale na szczęście ty ich jeszcze utrzymujesz w mroźnych kontaktach, bardzo dobrze, że na samym początku trzymasz nas w napięciu.
Dopatrzyłam się kilku błędów:
- Nazwisko Minerwy - McGonagall i Filtcha (literki Ci się przestawiły)
- W opowiadaniach lepiej nie używać skrótów takich jak prof. pisz po prostu profesor podobnie jak PW (Pokój Wspólny).
- W kilku miejscach przymiotniki z "nie" napisałaś oddzielnie.
Oprócz tego wszystko jest w porządku.
Pozdrawiam i dużo weny życzę! :*
Dziękuję Ci, że zajrzałaś i ciesze się, że moje opowiadanie Ci się spodobało. Co do Rose i Scorpiusa to jeszcze długo będą za sobą nie przepadać.
UsuńDziękuję również za to, że uświadomiłaś mi błędy i postaram się by ich więcej nie więcej nie było.
Pozdrawiam i czekam na rozdział u Ciebie 😉
~Natalie Malfoy