sobota, 1 listopada 2014

Rozdział III

3. "Zakochana w niebieskim!"
James Syriusz Potter był jednym z najładniejszych chłopców z szkoły. A jego pewność siebie dawała jeszcze większy urok, jak to mówiły dziewczyny. Jego koledzy też byli bardzo przystojni. Sebastian i Fred byli równie przystojni co on. Pod względem wyglądu James miał tylko kilka osób równie znanych i przystojnych. W tym Fred, Sebastian, Hugo - młodszy brat Rose, Albus, Luke - o rok młodszy kolega Pottera, Leon Zabini i ten dupek Malfoy.

Scorpius Malfoy leżał teraz na łóżku w swoim dormitorium. Wygrzebał się z zielonej pościeli i poszedł do łazienki. Ubrał się w szare rurki i czarny t-shirt a włosy pozostawił w artystycznym nieładzie. Wyszedł z łazienki i ruszył w stronę Wielkiej Sali.
Tam było dopiero kilka osób. Zobaczył też przyjaciółeczki Weasley. Jak one to miały? Ach, tak! Alyss i Annabeth. Nawet ładne. Chociaż ta Alyss to trochę zbyt wysoka ale ta druga niczego sobie.
Znów się rozejrzał. Tym razem Zauważył tą Roxanne z... Cloe? Cornelią? Nie... Clary! Tak, Clary. Widać było, że zostały obudzone siłą przez kogoś. Zapewne przez ładną blondynkę, na którą rzucały wściekłe spojrzenia. Podobno ta dziewczyna to kuzynka Rose. Niby nic dziwnego (bo jej rodzina to co najmniej pół Hogwartu) ale usłyszał, że się nienawidzą. Hmm może zawrze z nią "sojusz"? Zobaczy się.
 Podejdę niej po śniadaniu...
***
-Polly szybciej! - warknęła zła Dominique na przyjaciółkę.
-Domi, ktoś Ci się przygląda. - odparła dziewczyna.
-I? - zapytała niewzruszona dziewczyna. Przecież dużo osób jej się przyglądało!
-To Scorpius Malfoy. - powiedziała na jednym wdechu blondyneczka.
-Nie żartuj!
-No naprawdę!
Dominique nie mogła w to uwierzyć. Jeden z najbardziej przystojnych chłopaków z szkoły nachalnie na nią patrzy. I to nie są jej głupi kuzyni, ani brat!
Blondynka mimo że miała mundurek i tak wyglądała bardzo ładnie, nie tak jak ta ruda krukonka. Skrócona sukienka z mundurka prawie pokazywała to co nie powinno się widzieć. Na dodatek była jeszcze bardzo ciasna. Miała też białą koszule, która miała odpięte trzy ostatnie guziki.
-Jeżeli patrzy to pójdzie teraz za mną. Patrz i się ucz. - powiedziała do koleżanki. Ta patrzyła na nią jak na obrazek. Domi, wstała z krzesła i ruszyła do wyjścia. Kiedy była już kilka kroków za drzwiami z Wielkiej Sali dogonił ją blondyn.
-Hej. Jestem Scorpius Malfoy a ty to...? -spytał czarująco.
-Dominique Weasley. Hej. - odparła blondynka.
-Nie chciałabyś iść ze mną dziś na imprezę do Pokoju Wspólnego ślizgonów? - zapytał.
-Okey. - powiedziała niebieskooka, wzruszając ramionami.
-To widzimy się później. Pa!
-Pa.
~*~
-Polly? Dlaczego Dominique lata dziś po pokoju jak stuknięta? - zapytała Roxy o godzinie 19 w ich pokoju.
-Malfoy zaprosił ją na imprezę. Ty też tam idziesz? - zapytała mała i gruba blondynka o krótkich włosach, widząc wystrojoną Roxanne.
-No... Nie do końca. Zresztą zobaczysz jutro. - stwierdziła dziewczyna.
-Dobra.
~*~
-Rose, słyszałaś? Dominique idzie na imprezę z Malfoyem do Pokoju Wspólnego ślizgonów! - powiedziała Roxanne.
-No to jeszcze lepiej! - ucieszyła się rudowłosa.
-No to im zafundujemy rozrywkę... - stwierdziła Isabelle.
~*~
Dominique szła po schodach w obcisłej, jasno niebieskiej sukience bez ramiączek. Sukienka jak i spódniczka z rana była krótka. Z tyłu miała długi zamek sięgający aż do końca pleców. Ubrała do tego szpilki piętnastocentymetrowe. A włosy miała luźno rozpuszczone. Oczy pomalowane czarną kreską i niebieskim cieniem do powiek. A na ustach połyskiwał różowy błyszczyk.
Wreszcie stanęła przed wejściem do Pokoju Wspólnego ślizgonów. Po chwili zjawił się przy wejściu Malfoy. Uśmiechnęła się do niego uroczo i weszła do pokoju. Piosenka już była włączona i niektóre osoby tańczyły. Blondynka ruszyła do barku, a za nią poszedł Scorpius obserwując ją spod przymrużonych powiek.
~ 5 drinków później.
-Ej a ty lubisz, tą swoją kuzynkę, Rose Weasley? - zapytał Malfoy dziewczynę.
-N.I.E.N.A.W.I.D.Z.E. - przeliterowała Dominique.
-Dlaczego? - spytał zaciejawiony i zaskoczony ślizgon.
-Bo zawsze była idealna. Każdy ją lubił, dogadywała się z chłopakami, wymyślała zawsze interesujące gry, była mądra, ale też uparta i pewna siebie. Często się zastanawiam dlaczego nie została wybrana do Gryffindoru. - mówiła Domi, a kiedy skończyła jednym łykiem wypiła zawartość szklanki.
-Idealna? Rose Weasley?! Wiesz przynajmniej ona nie jest tak ładna jak ty... - pocieszył ją blondyn.
-Uroda przemija, a mądrość nie... - stwierdziła gorzko Dominique.
Racja.
Stwierdził Scorp mimo, że zawsze patrzył na innych pod kątem wyglądu...
~*~
-Rosie? Domi, wypiła drinka?
-Tak. Nawet siedem. Czyli będzie przez dwa tygodnie smerfem. - zachichotała Weasley. Zabini również się do niej dołączyła.
-To chodźmy na śniadanie. Chce już zobaczyć mojego braciszka. To będzie cudny widok. - zacmokała czarnowłosa.
Dziewczyny ruszyły więc na śniadanie razem z Ann i Alyss. Po drodze spotkały Roxy i Clary.
-I co tam u Dominique? - spytała z przebiegłym uśmieszkiem Rose.
-Oh! Zakochała się w niebieskim kolorze! Ma blond włosy i niebieskie ciało. Jak ubierze jeszcze białą sukienkę to możemy wołać na nią smerfetka! - stwierdziła uradowana Roxanne.
-No, to będzie widowisko. - przyznała Clary i ruszyły w stronę Wielkiej Sali.
~*~
Nienawidzę ich! Zabije, ukatrupię, zakopie, wykopie, utopię i jeszcze raz zakopie! Co za głupie krukonki! I nawet Al i Leon nie poradzą sobie z mojà misją zabicia ich!
-Ładny kolor. - stwierdził z ogromnym uśmiechem Albus, a Leon go poparł z równie ogromnym uśmiechem.
Warknąłem coś na nich i ruszyłem do Wielkiej Sali, nie patrząc na nikogo. Jak już na niebiesko to z klasą! A jak! Dziewczyny zobaczą, że nawet na niebiesko jestem boski! 
Całe ciało miałem niebieskie tylko włosy były nadal jasnego blondu, a usta jasnego różu. Miałem na sobie białą koszule i czarne spodnie do mundurka. Krótko mówiąc tylko musiałem zarzucić szatę.
Al i Leo szli za mną dalej chichocząc. Dlaczego oni nie byli niebiescy? Coś musiało być w tym wczorajszym drinku, bo przecież tylko to piłem...
W Wielkiej Sali było kilka osób, przede wszystkim ślizgonów, miało ciała całe koloru niebieskiego. Zemszczę się na tej Weasley. Zasiadłem przy stole domu węża patrząc nienawistnie na Weasley i Zabini przy stole krukonów. Jakby tego było mało ta ruda wiewióra spojrzała na mnie uśmiechając się cwanie i pomachała mi ręką. Zabijałem ją spojrzeniem, a ona nic sobie z tego nie robiła. Tylko ona na ten wzrok nie tchórzyła. Nawet ten Potter, starszy brat Ala był już bardziej tchórzliwy od niej. Dziwne... Tak właściwie Weasley była cwana jak członkowie Slytherinu, mądra jak krukonka, odważna jak osoba z domu lwa i przyjazna do innych (nie licząc ludzi z Slytherinu). To było bardzo zastanawiające...
~*~
Kocham widok wściekłego Malfoya. Równie jak morderczy wzrok Dominique. A gdy to się dziś połączyło jestem wniebowzięta. 
Roxy i Clary szły teraz na Oprke nad magicznymi stworzeniami z puchonami. A Isabelle zapomniała kałamarzu i pobiegła szybko do dormitorium. Chcąc, nie chcąc poszłam sama w stronę sali do Obrony Przed Czarną Magią. Była sama w korytarzu kiedy ktoś pociągnął ją tak mocno, że aż się przewróciła.
-Kiedy to zejdzie? 
Nawet nie musiałam spojrzeć, kto to mówi wszędzie rozpoznałabym ten wściekły głos Malfoya.
-A co nie lubisz tego koloru? - spytałam drwiąco. Chłopak pociągnął mnie tak mocno, wisiałam teraz pięć centymetrów nad ziemią. Spojrzałam mu odważnie w oczy, które były przepełnione wściekłością.
-Nie zadzieraj ze mną, Weasley, bo Ci się to źle skończy - wysyczał.
Opuścił mnie i ruszył szybkim krokiem do sali profesor Morgat. 
~*~
Weszłam do sali myśląc, że zaraz dostane szlaban. Dzięki, Merlinie! Profesorka gdzieś poszła. Wślizgnęłam się na krzesło obok Rose. Kiedy Morgat wreszcie przyszła zabrałsm się za lekcje. Kazała nam ćwiczyć expeliarmusy. Oczywiście musiała mnie przydzielić do mojego "kochanego" braciszka. Ale nie narzekałam. Rose miała o wiele gorzej. Była z Malfoyem.
~*~
Spojrzałam na niego tylko chwile, a po sekundzie już rzuciłam zaklęcie. Nie był na to chyba przygotowany bo różdżka wyskoczyła mu z ręki, a ja ją złapałam.
-Dobrze, panno Weasley. Rewenclaw otrzymuje 5 punktów. - pochwaliła profesorka.
Uśmiechnęłam się promiennie na te słowa. Kątem oka zauważyłam jak Malfoy zaciska szczękę i knykcie mu bieleją w dłoni z zdenerwowania. Uśmiechnęłam się kpiąco.
-Dawaj mi tą różdżkę Weasley za nim Ci coś zrobię - syknął jej do ucha pojawiając się znikąd. Nie pytając o nic wyrwał mi swoją różdżkę z ręki. Idiota.
***
Za oknem było już ciemno. Gwiazdy jednak rozświetlały niebo, które skryło księżyc. Jezioro lekko falowała, jak może, oznaczało to, że wielka kałamarnica już śpi. Błonia były ledwo widoczne. Spojrzałam na swoją przyjaciółkę odrywając spojrzenie od tego pięknego pejzażu.
-Macie informacje o wojnie? - zapytałam szeptem, by nikt w Pokoju Wspólnym nas nie usłyszał.
-Niestety nie.
-Coś mi tu nie pasuje...
-Mi też. Czemu dziennikarze nie węszą? Zazwyczaj już to powinniśmy wiedzieć...
-Ministersto ma kontrole nad prorokiem, Rose.
-A ty skąd wiesz?
-Moja mama tam pracuje. - odparła Isabelle, krzywiąc się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz