niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział V

5. Emilianne Cassandra Stone - czyli coś nowego.
Minął już tydzień. A ja już dostałam kilka szlabanów, byłam z dwa razy u dyrektorki, zrobiłam żart całemu domowi węża i pokłóciłam się kilka dazy z Domi i Malfoyem. No i zapisałam się na konkurs z transmutacji. Rodzice na pewno będą dumni. Ale co mi z tego wszystkiego?
I tak rodzice są sciąż w pracy.
I tak nie jestem w Gryffindorze.
I tak jestem tylko kujonicą, która często robi kawały i znana jest przez zasługi rodziców.
I tak paparazzi wciąż znajduje na mnie jakieś idiotyczne fakty.
I tak Hugo jest we wszystkim lepszy. Lepszy kawalarz. Lepszy gryfon. Lepszy przyjaciel. Najmilszy. Najsłodszy. Najukochańszy. Najmądrzejszy. Najlepszy.
Cały Hugo, nieprawdaż?
Hugo, najsłodszy. James, największy żartowniś. Fred, najlepszy pałkarz. Dominique, najbardziej kreatywna w wszystkim co robi. Louis, najmilszy. Dominique, najładniejsza. Albus, najspokojniejszy.
Wszyscy w moi znajomi są naj. A ja? Kujonica z transmutacji. To wszystko czym jestem.
-Rosie? Wstawaj! Dziś Hogsmead! - krzykła, idealna Izzy. 
-Już - warkłam nieprzyjemnie.
-Niewyspana - zaśmiała się Lilka za drzwi. Lily. Moja najsłodsza i najmilsza kuzyneczka. Tylko Lily i Al zawsze rozumieli moje uczucia. Później została już tylko Lilka. Nawet Roxy tak na mnie nie wpływała. To wszystko przez te durne domy! One narodziły mur między mną i Roxanne, oraz mną i Alem. Tylko Lily mnie rozumiała, w końcu była w Rewenclavie.
-Czego? - burknęłam.
-Chodź do Hogsmead. Umówiłam się w "Trzech Miotłach" z Jamesem, Sebą, Fredem, Louisem, Lukiem, Roxanne, Clary, Hugo, Maią, Daisy i tym idiotą Jackiem. Nie rozumiem jak ty możesz się z nim zadawać - mruknęła, rudowłosa i zamknęła drzwi. Tak, jedyna wada Lilki oprócz wybuchowości i ciekawości to nienawiść do mojego przyjaciela z domu - Jacka Quick. Jackie był super gościem, tylko - z niewiadomych przyczyn - uwielbiał dokuczać Lilyanne.
Nie myśląc już o tym wszystkim ruszyłam w stronę łazienki.
***

Maia i Daisy. Tak miały na imię siostry od Sebastiana. Były bliźniaczkami, które różniły się tylko kolorem oczu i strasznie odmienny  charakterem.
Maia Longbottom była bardzo wesołą, śmiałą dziewczyną, która mogła zamienić swojego bogina-modliszke w czworonożnego królika z głową profesor Fallow. Miała blond włosy, sięgające ramion i niebieskie oczy, promieniujące wesołością. Dla Rose jedyną jej wadą było to, że chodzi z jej bratem - Hugo.
Za to Daisy, była nieśmiałą krukonką o brązowych oczach jak jej matka i brat. Jej charakter można było porównać do jej ojca za czasów młodości - z tego przynajmniej co słyszała Rose od swojego ojca.
Za to Sebastian Lonbottom był najlepszy z całej ich rodziny. Charakter - Hanny About ( żywiołowa kobieta, która kocha mugolskie kabarety), a charakter ojca.
W "Trzech miotłach" było strasznie tłoczno. 
-Co zamówić? - spytała kelnerka o skąpej, czarnej spódniczce.
-Może moje serce? - zaczął swoje beznadziejne firty James.
-A może jednak coś do skonsumowania? - zaproponowała Izzy zabierając mu kartę dań.
-Piwo kremowe, razy... Moment. Ja, Fred, Seba, Izzy, Louis, Roxy i Clary. To poprosze siedem piw kremowych i pięć soków pomarańczowo-brzoskwiniowych. - powiedział James puszczając oczko blondynce.
-Jasne, już się robi. - powiedziała kelnerka, rzując gumę i puszczając oczko Potterowi.
-Idiota. - powiedziała Izzy, która z kolei puszczała oczko brunetowi, siedzącemu trzy stoliki dalej.
-Kotku, widać, że jesteś zazdrosna. - powiedział James.
-Syriuszu, widać, że nie wiesz jak impretować humory dziewczyn. I nie nazywaj mnie kotku! - oburzyła się czarnowłosa, patrząc na Pottera jak na jakąś zwierzynę.
-Oj znam, aniołku, bo tak się składa, że obecnie mam trzy dziewczyny. - uśmiechnął się zniewalająco brunet.
-Szowinistyczna świnia. - prychła Izzy. - Jeżeli jesteś taki wspaniały to poderwij... hm... Emily do końca roku szkolnego...
-Jaką Emily?
-Emilyanne Cassandre Stone. Jest puchonką z mojego i Rose roku. O idzie! Powodzenia! - uśmiechnęła się Bella i wskazała na niską szatynke, wyglądającą na szarą myszkę.
Rosie wiedziała, że Emily to bardzo miła, ale również skryta osoba. Mało komu ufała. I nie była zbyt ładna.
Szatynka o kręconych włosach, które miały ogromny puch na głowię, ale spinała to w bardzo mocno upiętego koka, który i tak nie powstrzymywał jej włosów od wystawania. Miała śniadrą cerę i błękitne oczy, wyrażające spokój. Była trochę niższa od Rosie, ale nie najniższa. Miała ogromne, żółte okulary, które powiększały jej oczy i zasłaniały pół twarzy. Na zębach miała aparat. Jej ubrania były zwykle szare i bezbarwne. 
-Nie... - jęknął James, krzywiąc się niemiłosiernie, co chyba wyglądało ładnie, bo kilka blondynek cztery stoły dalej zaczęły wzdychać, patrząc na bruneta.
-Tak, Syriuszku. - powiedziała Isabelle chichocząc, i z premedytacją używając drugiego imienia chłopaka.
James wstał z miną męczennika z krzesła i ruszył w stronę drobnej dziewczyny.
***
-Tak, Syriuszku. - Powiedziała Isabelle z uśmiechem godnym diabła. Nawet nie zwróciłem uwagi,i że powiedziała do mnie moim drugim imieniem. No bo po co? I tak zawsze go używała.
Chcąc, nie chcąc ruszyłem w stronę tej małej. Kiedy zobaczyłem ją z bliska zauważyłem, że dziewczyna jest lekko zgarbiona, choćby chciała się ukryć w cieniu.
-Cześć. - Powiedziałem swoim najbardziej flirciarskim tekstem.
-Hej. - Powiedziała jej przyjaciółka o czarnych włosach z czerwonymi pasemkami.
-Mówiłem do Emily. - Odparłem chamsko, nadal uśmiechając się do blondynki. Czarnowłosa prychnęła.
-Cześć. Znamy się?- Spytała nieśmiało niebieskooka.
-Em... Nie, ale możemy się poznać... - Zająkałem się zdziwiony i oparłem o kant krzesła.
-Em... Sorry, ale nie. - Odpowiedziała cicho, a ja tak się zdziwiłem, że aż się ześlizgnąłem z oparcia i spadłem na ziemie. Nadal zdziwiony obserwowałem odchodzącą krukonkę.


*****
Zdziwieni? Dość szybko dałam rozdział, ale następny będzie trochę później bo mi wena wyparowała :/ Czekam na więcej komentarzy bo tu coś pusto! CZYTASZ = KOMENTUJ!!! Przepraszam, że nie ma Scora, ale na pewno będzie go dość dużo w następnym rozdziale ;) I mam do was takie małe pytanie, czy chcielibyście rozdział z jeszcze nieznaną bohaterką, ale która na pewno się pojawi? A może wolicie ją poznać w tedy, kiedy nasi bohaterowie? Piszcie! Pozdrawiam gorąco!
~Natalie Malfoy 

1 komentarz:

  1. Bardzo przepraszam, że tak długo nie komentowałam, ale przez ostatnie dwa miesiące miałam w głowie jedynie naukę do egzaminów.
    W końcu znalazłam czas i przeczytałam zaległe rozdziały. :)
    Scorpius cały niebieski jak Smerf, zabawny pomysł. :D
    Ten moment, w którym Rose odkrywa, że Domy stworzyły mur między nią a jej przyjaciółmi wywołuje u mnie smutek. Mam tylko nadzieję, że polepszą się między nimi więzy. ;)
    Coś mi się wydaje, że Jamesowi nie uda się poderwać Emily... :D
    Masz lekki styl, który umożliwia przyjemne czytanie. Plus dla Ciebie!

    Ja jestem za tym, abyś napisała rozdział o nowej bohaterce. Wprowadzisz taką dynamikę na blogu. C:

    Pozdrawiam i życzę dużo weny! ;*

    OdpowiedzUsuń